Poproszono mnie, bym przetłumaczyła fragmenty rozmowy między Johnnym i Amber, które niedawno zostały opublikowane przez Daily Mail i znalazły się w tym filmiku.
Zasadniczo staram się nie pisać o tym całym bałaganie związanym z ich rozwodem, ale postanowiłam, że zrobię wyjątek. Tekst jest chaotyczny, bo i wypowiedzi takie są, szczególnie wypowiedzi Heard.
A: Nie zrzeknę się prawa do pobytu w moim domu. To jest tak popieprzone. Muszę zrobić wszystko, każdy krok. Zmuszają mnie do tego popieprzone, agresywne ruchy ze strony twojej drużyny. Teraz muszę coś udowadniać na każdym kroku. A to tylko krzywdzi ciebie. A ja nie chcę cię krzywdzić. Kocham cię.
J: To krzywdzi ciebie. To krzywdzi mnie. Ale najgorsze jest to, że to krzywdzi...
A: Ale jeśli pójdziemy do sądu...
[TELEFON SIĘ ROZŁĄCZA]
J: Chcesz iść do sądu, Amber? Poważnie? Chcesz z tym iść do sądu? Próbuję... Oferuję ci teraz możliwość zakończenia tego w spokoju. Spokojnie. Odejdziemy. Ty zrobisz, co masz zrobić, ja zrobię, co mam zrobić. Cierpiałem. Ty cierpiałaś. Kocham cię bardziej niż cokolwiek innego w swym życiu, ale nie chcę iść z tobą do pieprzonego sądu. Nie chcę splamić twojego imienia. Nie chcę splamić... Nie chcę niczego. Chce żebyśmy to załatwili spokojnie między sobą. A jeśli nie odpowiada ci sposób w jaki idą mediacje, zabierz mnie do sądu, dzieciaku. Bo nie mogę... Naprawdę... To ostatnia szansa, Amber. To jest to. Kiedy już wypełnią te dokumenty, nie będzie odwrotu. I wiem, że mnie nienawidzisz, i wiesz, że cię znam, nieważne, mówię ci teraz, nie ma powodu, to nie musi się tak dziać. Proszę, do kurwy nędzy, zaufaj mi. IO ci w tym nie pomoże. Nikt ci nie pomoże. Ja próbuję ci pomóc. Kocham cię. Nieważne, czy jesteśmy razem, czy nie, kocham cię. I kochałem cię całym sobą. Nieważne czy twoja miłość była prawdziwa, czy nie. Kocham się. I chcę...
[AMBER ZNÓW DZWONI]
A: Hej, słyszysz mnie? Nie wiem gdzie... Co...
J: Hej. Oczywiście nie usłyszałaś tego, co mówiłem? Kurwa mać. Co chciałem powiedzieć. Kontynuowanie tego w sądzie skończy się dla ciebie źle, skończy się źle dla mnie. Będzie źle. W każdym przypadku, nieważne, czy zniszczymy się, czy nie, to nam złamie serca. To okropne. Napiszmy wspólny list, że w świetle tego, co wyszło na światło dzienne, z tym całym szalonym gównem, postanowiliśmy załatwić to prywatnie. Nie pójdziemy teraz do sądu... Spróbujemy coś razem wymyślić. A potem przynajmniej... Wiem, że chcesz odpowiedzieć, wiem, że chcesz się bronić. Posłuchaj mnie. Bronienie się poprzez wrzucanie kogoś pod autobus nie będzie wyglądało dobrze.
A: Nie... Nie chodzi o to. To by nie było wrzucanie cię pod autobus. Wiesz, co to by było? To byłoby wypuszczenie przez udokumentowanych ludzi, zeznawanie i ochrona tego, co jeszcze nie zostało upublicznione. To byliby świadkowie, zeznania, to byłby dowody, mnóstwo dowodów. Tego, co działo się przez lata. To byłoby nie do uwierzenia. Wyobraź sobie, że albo a. należę do jakiego sekretnego klubu walki, albo b.
J: Sekretnego co?
A: Sekretnego klubu walki. Albo, że planowałam to od trzech lat, robiąc zdjęcia, dokumentując to, i trzymałam to czekając na odpowiedni moment, kiedy to nie proszę o żadne pieniądze i nie mogę nic na tym zyskać. Ale nikt w to nie uwierzy. Nikt nie uwierzy w tę alternatywę. Że albo należę do klubu walki, albo przez lata robiłam makijaż, potwierdzałam wiadomości między ludźmi, które pasują datami, prawomocne zdjęcia, albo potwierdzenia ludzi, którzy nas słyszeli, albo tego dnia kiedy Whitney wysłała wiadomości do Kevina, a on jej odpowiedział, te rzeczy między mną a ludźmi z twojego życia. To szalone. Że to plan, że nakładałam makijaż i robiłam sobie zdjęcia i siedziałam przez te wszystkie lata. I w tym samym czasie prowadziłam jakieś wyimaginowane życie. Rozumiesz? Zdjęcia, które mam, wiadomości do mamy i od niej na ten temat. Wiesz? I wiadomości między Raquel i moją mamą, albo Raquel i moim ojcem... albo między moimi przyjaciółmi. Albo ta wiadomość, w której mówię Jodi, w ten wieczór, w którym wystąpiłam w programie Jamesa Cordena, mówię "Hej, Jodi, miałam wypadek. Rozwaliłam sobie wargę. Rozwaliłam sobie nos i będę miała jutro podbite oczy. Moglibyśmy to wszystko odwołać. Przykładam lód. Dam ci znać rano". Wiesz? I inne takie. To bez znaczenia. Nie ma nic. To nie będzie wrzucanie cię pod autobus, to będą dowody w tej sprawie. I będę musiała. To będzie przestępstwo, bo nie mogę iść w piątek wypełnić dokumentów bez złożenia zeznania na policji. I nie zrobiłam tego, co codziennie jest używane przeciwko mnie, nie zrobiłam tego i nie zrobię dlatego, że nie chcę cię skrzywdzić, wtedy wszystko wymknie mi się z rąk. Mieliśmy gościa z trzeciej strony, prokuratora, prawnika i twój problem, to najsolidniejszy dowód w sprawie o przemoc domową, jaki widzieliśmy. Jeśli przekażesz go im, skażą go. A ja nie chciałam tego dla ciebie. Ciężko mi zrozumieć. Nawet w głowie nie nazywam się... Ciężko mi zaakceptować, że jestem ofiarą.
J: Amber, posłuchaj.
A: Nie chcę cię skrzywdzić.
J: Rozumiem. I ja też nie chcę cię skrzywdzić. Kocham cię. Kocham cię. Zawsze cię kochałem. I wiem, że... Robisz, to co czujesz, że musisz zrobić. Mówię ci teraz, że pójście z tym do sądu to błąd. Ale jeśli chcesz iść do sądu, pójdziemy do sądu. Wolałabym zająć się tym w inny sposób. Myślę, że to by było dobre dla ciebie i dla mnie. Ale wiesz co? Kochanie...
A: Nazwano mnie kłamczuchą.
J: Kochanie... Kochanie... Kochanie...
A: Nazwano mnie naciągaczką.
J: Amber, ja cię tak nie nazwałem.
A: Nie chcę tego robić. Nie chciałam tego. Nie chcę, by było...
J: To już zbyt długo trwa, Amber, musimy to skończyć. To musi się skończyć.
A: Nie wiem, jak odzyskać reputację. Nie zadzwoniłam na policję. Nie złożyłam zeznania.
J: IO zadzwonił na policję. Kazałaś mu.
A: Nie zadzwoniłam po policję i nie złożyłam zeznania, kiedy przyjechali. Próbowałam cię chronić...
J: Kazałaś IO zadzwonić na policję.
A: Kiedy? Kiedy to się działo?
J: Tak.
A: Przepraszam. Przepraszam, bo gdy ostatnim razem zaszło między nami coś szalonego, myślałam, że stracę życie. I myślałam, że zrobisz to przypadkiem. I powiedziałam ci to. Powiedziałam: o mój Boże, myślałam, że pierwszy raz...
J: Amber, straciłem pieprzony palec. Rzuciłaś mi w nos słoikiem z minerałami.
A: Możesz powiedzieć ludziom, że to była uczciwa walka i zobacz, co powiedzą na to sędzia i przysięgli. Powiedz to światu, Johnny. Powiedz, Johnny Deppie. "Ja Johnny Depp, mężczyzna, też jestem ofiarą przemocy domowej!".
J: Tak!
A: A ty wiesz, że to była równa walka. I zobacz, ile osób ci uwierzy i stanie po twojej stronie.
J: To nie ważne. Dupa nie uczciwa walka.
A: No właśnie. Bo jesteś duży, jesteś większy i jesteś silniejszy. Kiedy mówiłam, że myślałam, że chcesz mnie zabić, to nie znaczy, że to się liczyło. Straciłeś palec. Nie próbuję cię atakować, próbuję podkreślić fakt, dlaczego powiedziałam "Dzwoń pod 911". Położyłeś na mnie dłonie, po tym, jak rzuciłeś we mnie telefonem. Szalałeś już w przeszłości i pomyślałam, że muszę przerwać to szaleństwo, zanim stanie mi się krzywda.
J: O mój Boże.
A: Nigdy nie myślałam o sobie w ten sposób. Nigdy się tak nie broniłam. Nigdy nie widziałam się jako ofiary. Moja wina, wiesz?
J: W porządku. Okej, posłuchaj, oto umowa.
A: Każdy krok, to wszystko było zaplanowane.
J: Wierz, w co chcesz. Zadzwonię do tych ludzi. Zajmę się tym i zobaczę, co się, do kurwy, dzieje. Oddzwonię do ciebie. Posłuchaj... Teraz mogę ci powiedzieć, z tego, co słyszę, chcesz iść do sądu i chcesz to spieprzyć.
A: Chcę tylko oczyścić swoje imię. Mówię to wszystkim prawnikom od początku, twoi prawnicy o tym wiedzieli.
J: Teraz nie możesz oczyścić swojego imienia.
A: Nie pozwól, by cię okłamywali. Tylko to powtarzam od samego początku. Mam tylko swoją uczciwość. A oni, na nieszczęście, ciągle brną dalej.
J: A co z moją uczciwością? Będziesz musiała zrobić to pod przysięgą.
A: Zrobię! Mogę o tym mówić...
J: Wierzysz w to wszystko, Amber? Wierzysz w to wszystko?
A: Och, tak! Dlaczego, do kurwy, miałabym...? Tak!
J: Wierzysz, że jestem osobą nadużywającą przemocy?
A: W maju. W grudniu. W kwietniu.
J: Wierzysz, że ty jesteś osobą nadużywającą przemocy? Wierzysz, że się nade mną znęcałaś fizycznie?
A: Czy fizycznie wierzę... Czy wierzę, że się nad tobą znęcałam?
J: Tak.
A: Ważę 52 kilogramy, już nie, ważyłam 52 kilogramy, a ty... Mam zdolność...
J: Nie o to pytałem. Nie o to pytałem.
A: Czy kiedykolwiek cię znokautowałam? Czy straciłeś przeze mnie równowagę?
J: Ty to wszystko zaczynałaś.
A: Zamierzasz wstać, Johnny, i mówić "ona zaczęła"?! Naprawdę?! Nigdy nie byłam silniejsza od ciebie! To jest różnicą między mną a tobą.
J: Czemu próbowałaś?
A: To jest różnica, i cały świat, ława przysięgłych i sędzia zobaczą, że jest między nami bardzo duża różnica.
J: Nie możesz automatycznie... Nie możesz myśleć, że to jest tylko moja strona. Dobijasz mnie, kurwa. Twoi pieprzeni ludzie chcą mnie zabić. Zamieniłaś mnie... Mój syn musi chodzić do szkoły i dzieciaki gadają "a więc twój pieprzony ojciec jest żonobijcą?". Nie myślisz o tym, Amber.
A: A ty nie myślisz o mojej rodzinie, i o groźbach śmierci. Ja i każda osoba w moim otoczeniu, przyjaciele i rodzina się nie liczą? Nie myślisz?
J: Groźby śmierci?
A: Dlaczego twoi ochroniarze zeznają i kłamią? Dlaczego? To są aktywne działania. Dlaczego twoja adwokat wypełniła papiery rozwodowe? Dlaczego przekazała je TMZ? Dlaczego, skoro chciałeś załatwić to prywatnie, TMZ dostawało materiały od Laury Wasser i Marty Singer? Moje dokumenty z aresztowania. Co będzie następne? Plotki, że byłam striptizerką? Oczywiście, że mogę się spodziewać kolejnego kroku. Znam każdy twój krok, wiem, co im dałeś.
J: Ja im dałem? Koniec. Ja im dałem. Zobaczymy się w sądzie. Zobaczymy się, kurwa, w sądzie. Nigdy tego nie powiedziałem. Zaufałaś mi i nigdy, kurwa, nikomu nie powiedziałem. I wiesz co, Amber?
A: Dziękuję.
J: To moje... To ja. To ja mówię, że próbowałem. I dziękuję. I zobaczymy się w pieprzonym sądzie. Nie chcesz po dobroci. Próbuję. Ale wiesz co? Kochałam cię przez wiele lat, ale wiesz co? Nie istniałaś. Nie istniejesz. Nie ma cię tu. Jesteś zmyślona.
A: Przestań.
J: Nie mogę uwierzyć, że mi to robisz.
A: Nie ma potrzeby być okrutnym.
J: To ty byłaś okrutna i idę do sądu.
A: Ja się tylko bronię i to cię złości.
J: Ciągle mnie obwiniasz.
A: Bronię się.
J: Nie, powiedziałaś, powiedziałaś, że bronisz się przed czymś, czego nawet nie zrobiłem. I nie będę się z tobą kłócił, bo wiem, że to gówno nie ma końca.
A: Nie powiedziałam, że to zrobiłeś. Powiedziałam, czego się spodziewam. Bronię się.
J: Wybacz mi, zaraz wrócę.
A: Bronię się, a ty mnie atakujesz. I mówisz okrutne rzeczy.
J: Możesz mi dać minutę? Mogę dostać minutę? Zaraz wrócę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz